Día de Los Muertos

Meksykańskie święto zmarłych w niczym nie przypomina tego, które w dość ponurej atmosferze obchodzimy w Polsce. Meksykanie nie boją się śmierci i traktują ją jako naturalną konsekwencję życia. Dzięki temu potrafią podejść do niej nawet humorystycznie. Na cmentarzach, przy kolorowo ozdobionych grobach, Meksykanie nie tylko wspominają tych co odeszli, ale także rozmawiają z nimi, opowiadają co nowego przydarzyło się w ciągu ostatniego roku. Jest to czas radości, śpiewu i tańca.


Obrzędy ku czci zmarłych w Meksyku trwają dłużej niż w Polsce i mają zupełnie inny charakter. Pierwsze święto odbywa się już 29 września, a triada 31 października, 1 i 2 listopada jest kulminacją okresu poświęconego zmarłym. Daty te są też oficjalnymi datami Święta Zmarłych w Meksyku, obchodzonego przez większość społeczeństwa.

W przeszłości…
Zanim Hiszpanie przybyli do Ameryki Łacińskiej, święto zmarłych było obchodzone w sierpniu, gdy cykl uprawy kukurydzy, dyni, grochu i fasoli zmierzał ku końcowi. Stąd też wywodzi się zwyczaj oferowania tych płodów w postaci przygotowanych dań  jako poczęstunku na ołtarzu, który poświęcony jest zmarłym lub bogom opiekującym się rodziną. Po konkwiście, obchody święta zmarłych przeniesiono na listopad, dostosowując je do kalendarza chrześcijańskiego i jednocześnie pozwalając Indianom kontynuować ich tradycje.

Dziś…
Zgodnie z tradycją Meksykanie celebrują to święto w trzech miejscach - w domu, w kościele oraz na cmentarzu.

Przygotowania do obchodów święta rozpoczynają się dużo wcześniej. Sklepy wypełniają  się dekoracyjnymi czaszkami wykonanymi z papieru, małymi latarenkami, kostiumami, plastikowymi szkieletami i tematycznymi cukierkami.  

Ołtarz ku czci zmarłych…
31 października w pokoju lub na patio wznosi się tzw. ofiarę dla bliskich zmarłych osób w postaci ołtarzyka ofiarnego.  W dniach obchodów ołtarz jest tym miejscem wokół którego koncentrują się wszystkie wydarzenia. Dekoruje się go świecami (po jednej dla każdego zmarłego), kwiatami i kadzidłami, które znaczą szlak od cmentarza do domostwa i mają za zadanie wskazanie zmarłym duszom drogi do domu bliskich. Często ustawia się na nim zdjęcia bliskich zmarłych, a w pobliżu ołtarzyka zawiesza rzeczy należące do zmarłego, którego przybycia się oczekuje.
Gdy ołtarzyk jest już udekorowany, domownicy ustawiają na stole naczynia z potrawami, a na kwietnym łuku zawieszają owoce i słodycze. To pokarm dla dusz, które po przebyciu długiej drogi z zaświatów będą bardzo głodne. Wierzy się, że zmarli posilają się wchłaniając zapach potraw.

Pierwsze przybywają duszyczki zmarłych dzieci zwane aniołkami. Dzieje się to wieczorem 31 października stąd dzień ten nazywany jest Día de los Angelitos – Dniem Aniołków. Na stole Meksykanie stawiają  więc to, co lubią dzieci, czyli słodkie napoje jak czekolada czy przypominające nasz budyń atole, mleko, ugotowane kolby kukurydzy i wiele innych potraw.

Aniołki odchodzą 1 listopada w południe ustępując miejsca dorosłym zmarłym. Dorośli mają inne upodobania kulinarne, w związku z czym menu ulega małej zmianie. Pozostają owoce, chleb, czaszki z cukru i inne słodycze oraz napoje gazowane, bo w nich także gustują. Dostawia się natomiast popularnego w całym Meksyku indyka lub kurczaka w pikantnym sosie czekoladowym mole, a także tortillas i tamales, wypełnione przyprawionymi farszami. Na ołtarzykach ofiarnych nie brakuje też papierosów i napojów alkoholowych (tradycyjnych, sporządzanych z soku agawy, niskoprocentowego, podobnego do piwa pulque, oraz wódek, tequila i mezcal).

Wszystko pozostaje na swoim miejscu do 3 listopada, kiedy nastąpi kolejny etap ceremonii, czyli wymiana ofiar. Wówczas zmarli powracają w zaświaty, a żywi mogą zjeść przygotowane dla nich potrawy. Czynią to z ochotą, gdyż jedzenie dla zmarłych gotowane jest ze szczególną pieczołowitością. Mieszkańcy Meksyku rzadko mają okazję jeść takie przysmaki.
 
Na cmentarzu….
2 listopada cmentarze wypełnione są wiernymi, którzy siedząc na grobach wręcz ucztują: piją alkohol, palą papierosy, jedzą, śpiewają piosenki. Często za stół służy nagrobek. Układa się na nim dary ofiarne np. rozkrojone pomarańcze, aksamitki, kalle, kukurydzę, zielone igliwie i... coca-colę. W Meksyku wierzą, że umarli wracają, by cieszyć się tym, co sprawiało im radość za życia. Na cmentarzu spędza się więc wiele godzin, a między grobami wędrują tradycyjne meksykańskie zespoły, grające radosną muzykę. Dominującym kolorem w tych dniach jest intensywna pomarańczowa barwa margerytek, którymi przystraja się groby. Z płatków i koszyczków kwiatowych układa się kolorowe obrazy. Przeważa symbolika katolicka, głównym motywem jest krzyż, ale nie brak też serc i aniołków. Nowymi elementami przybrania grobów są zapożyczenia halloweenowe – puste w środku dynie, czarownice na miotłach, maski upiorów itp.

Ulice pełne kolorowych straganów…
Ulice pełne są straganów ze słodyczami i wyjątkowymi przysmakami:
•    Charakterystycznymi czaszkami z cukru - calaveras de dulce z wypisanymi  na czole imionami (każdy stara się znaleźć wśród nich swojego „imiennika” i zjeść w ten sposób własną śmierć),
•    Trumienkami z czekolady, wewnątrz których spoczywają miniaturowi zmarli z marcepanu, kościotrupami dla ozdoby lub do jedzenia,
•    Chlebem zmarłych - pan de muerto, czyli ciastkami drożdżowymi w kształcie kości.

Dzieci, a nawet niektórzy dorośli przebierają się za zjawy, potwory, mumie i krążą wieczorem po ulicach strasząc przechodniów. Dzieci chodzą też od domu do domu prosząc o calavare – porcję słodyczy i owoców. W większych miastach organizowane są programy kulturalne związane z obchodami Święta Zmarłych. W stolicy Meksyku, na głównym placu – Zocalo, powstaje całe „miasteczko” zmarłych, w którym artyści dają upust fantazji tworząc wielkie, kolorowe ołtarze przedstawiające np. znane postaci kultury meksykańskiej jako szkielety…
W ciągu tych trzech dni na przełomie października i listopada w Meksyku panują niepodzielnie Zmarli.

Informacje o Święcie Zmarłych w Meksyku zebrała
Gosia Halagarda

 

Źródła:
•    www.miedzykulturowa.org.pl
•    www.wiz.pl
•    www.kartki.pl