Newsletter - grudzień 2014

El pequeño Nicolás
Hiszpania ma swojego Nikodema Dyzmę. Dwudziestoletni student prawa Francisco Nicolás Gómez Iglesias, nazwany przez dziennikarzy Mikołajkiem na wzór bohatera Jeana-Jacquesa Sempé, to gwiazda jednego z najbardziej absurdalnych skandali ostatnich lat.
Nicolás stał się znany po tym, jak aresztowano go pod zarzutem oszustw i fałszowania dokumentów. Chłopakowi przez kilka lat udawało się wmawiać nie tylko kolegom, ale i ważnym urzędnikom państwowym, że jest wysoko postawionym działaczem politycznym o wielu wpływach. Twierdził, że pracuje dla hiszpańskiego wywiadu i rodziny królewskiej. Jedynym dowodem na to były zdjęcia ze znanymi politykami zrobione podczas ważnych wydarzeń społecznych i politycznych – udało mu się nawet uścisnąć dłonie królewskiej pary w trakcie proklamacji Filipa VI. Nicolás obiecywał biznesmenom, oczywiście za odpowiednią cenę, że dzięki swoim kontaktom pomoże im w pomnażaniu majątków. Poza tym, niejednokrotnie powołując się na swoją pozycję, wyłudzał pieniądze. W tym roku zorganizował nawet fałszywą wizytę króla Filipa VI w Galicji, na którą w końcu przybył on sam w eskorcie miejscowej policji. Nikt nie wie, w jaki sposób Nicolasowi udało się zajść tak wysoko – psychologowie stwierdzili u niego zaburzenia osobowości i megalomanię. Młody karierowicz stał się ulubieńcem internautów i obiektem żartów, ale bez względu na to, jak absurdalna jest historia jego „sukcesów”, na pewno będzie musiał odpowiedzieć za wszystkie oszustwa.Jeśli chcecie poznać lepiej młodzieńca, który nabierał hiszpańskich VIP-ów, polecamy obejrzenie krótkiego reportażu.
 
Gorączka ropy na Wyspach Kanaryjskich
Hiszpański gigant naftowo-gazowy, Repsol, chce wydobywać ropę naftową u wybrzeży Wysp Kanaryjskich. Statek wiertniczy zacumował już niedaleko brzegów Lanzarote. Takie postępowanie spotkało się z silnym sprzeciwem lokalnej społeczności. Działacze Greenpeace’u wypłynęli na pokojowy protest w pobliże statku Repsolu, jednak spotkali się z gwałtowną interwencją hiszpańskiej marynarki wojennej. Był to kolejny oburzający incydent dotyczący tej sprawy – rząd hiszpański stanął w obronie prywatnego przedsiębiorcy ignorując zupełnie głos mieszkańców, z których aż 75% wyraziło sprzeciw wobec prac Repsolu. Obawiają się zniszczenia środowiska naturalnego i utraty części turystów. Mimo to prace trwają, specjalny robot wywiercił już w dnie morskim otwór o głębokości ok. 1, 500 metrów, w planie jest dotarcie do głębokości ok. 4.000 m. Mieszkańcy obawiają się, że po zakończeniu prac okaże się, że na dnie morza wcale nie ma poszukiwanej ropy. Czują się ofiarami europejskiego lobby naftowego i oskarżają rząd hiszpański o zdradę interesów swoich rodaków. Póki co wydaje się, że walczą z wiatrakami, ale być może znajdą sojusznika poza Hiszpanią.
 
Świąteczna loteria

Jak co roku o tej porze Hiszpanów ogarnął szał świątecznej loterii. Jej losowanie odbyło się 22 grudnia, a ze sklepów, kiosków i barów zniknęły ostatnie kupony, szacuje się, że na szczęście liczyło aż 90% Hiszpanów. W tej narodowej zabawie jeden kupon, dzielony potem na części kupują rodziny, sąsiedzi czy grupy znajomych. Co roku na żywo transmitowane jest uroczyste losowanie, które trwa kilka godzin. Ważną rolę odrywają w nim mali uczniowie ze szkoły św. Ildefonsa. Ubrani w mundurki wyśpiewują cyfry znajdujące się na wylosowanych piłeczkach. Jeśli trudno Wam sobie to wyobrazić, zajrzyjcie tu. Nagroda główna, tzw. „gordo”, to w tym roku ok. 17 milionów złotych. Warto dodać, że po wylosowaniu nagrody głównej, wszystkie hiszpańskie telewizje pokazują jak cieszą się zwycięzcy. Co roku nagrywany jest też specjalny spot reklamowy, zachęcający to udziału w zabawie. Tutaj możecie zobaczyć tegoroczny.
 
Las doce uvas
Po świętach przychodzi czas na szaleństwa sylwestrowej nocy. W Hiszpanii najwięcej ludzi gromadzi się na placu Puerta del Sol w Madrycie, reszta zaś w domach przed telewizorami. O północy każdy szanujący się Hiszpan stara się zjeść 12 winogron w rytm uderzeń zegara. Ten, komu się to uda, będzie cieszył się powodzeniem i szczęściem przez cały kolejny rok. Sztuka ta nie jest wcale łatwa i co roku mają miejsce przypadki zadławień, ze śmiertelnymi włącznie. Ta oryginalna tradycja ma swój początek już w XIX wieku. Wtedy Hiszpanie lubili świętować w nocy na placach Madrytu przybycie Trzech Króli, 5 stycznia. Burmistrz wprowadził opłatę dla wszystkich, którzy chcieli przenosić swoje świąteczne obchody z domów na ulicę. Rok później, w ramach protestu i obśmiania zwyczaju spożywania przez burżuazję winogron i szampana przywiezionych z Francji i Niemiec, w Sylwestra grupa mieszkańców spotkała się na Puerta del Sol i po raz pierwszy zjadła 12 winogron przy uderzeniach zegara. Zwyczaj spodobał się w całym kraju i przetrwał do dziś.