Zagadka

Zapraszamy do udziału w zabawie edukacyjnej:

Jest takie miejsce w Hiszpanii, gdzie wieki temu trzystu mężnych wojowników cierpliwie czekało w kryjówce na pojawienie się znienawidzonego wroga.
Aczkolwiek badacze nie są zgodni co do daty zdarzenia i trudno ustalić co jest legendą, a co faktem historycznym, nie ma wątpliwości, że bitwa stoczona w niedostępnym miejscu zakończyła się sromotną klęską strony przeciwnej – której liczebność, według jednych, mogła wynosić półtora tysiąca, a według innych nawet sto kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy.
Dzięki przepędzeniu wroga w tym właśnie regionie powstało pierwsze niezależne królestwo, a w historii Półwyspu rozpoczął się niezwykle ważny okres.
Dla Hiszpanów bitwa pod (...) to jedna z najbardziej chwalebnych kart w historii, a jej legendarny dowódca należy do panteonu bohaterów narodowych. Podróżując po pięknej krainie, której nazwa zawiera jednakową liczbę samogłosek i spółgłosek, napotkacie tablice i pomniki upamiętniające to zdarzenie.
 
  • - O jakiej bitwie mowa?
  • - Kiedy miała miejsce?
  • - Co się od niej (umownie) zaczęło?
  • - Jak nazywał się dowódca?
  • - Jakie królestwo powstało dzięki przepędzeniu wroga?
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpowiedzi: 
 
O jakiej bitwie mowa? – Bitwa pod Covadongą
Kiedy miała miejsce? – 28 maja 722 roku (jedna z uznawanych dat) 
Co się od niej (umownie) zaczęło? – Rekonkwista czyli odzyskiwanie ziem podbitych przez muzułmanów.
Jak nazywał się dowódca? – Don Pelayo
Jakie królestwo powstało dzięki przepędzeniu wroga? – Królestwo Asturii
 
Mamy dla Was nagrody książkowe i kubeczek Buena Vista z dziewczynką z latawcem: 
Książkę Arturo Pérez-Reverte „Fechmistrz” – dla Moniki Leśniak;
Książkę Laury Esquivel „Malinche. Malarka słów” – dla Ewy Gwóźdź;
Kubeczek – dla Adama Wciślińskiego
 
Wszystkich, którzy pragną zapoznać się z tym fascynującym fragmentem historii Hiszpanii zachęcamy do dalszej lektury: 
 
Geneza bitwy pod Covadongą sięga roku 570, kiedy to – jak głosi tradycja – na Półwyspie Arabskim urodził się Mahomet, prorok i wysłannik Allaha, ojciec islamu. Mistyczna wizja, której doznał w roku 610 w pobliżu Mekki, podczas medytacji w grocie, dała początek propagowaniu Koranu i dżihadowi czyli świętej wojnie. Nowa religia prędko rozprzestrzeni się w Izraelu, Jordanii, Iraku, Iranie, Libanie i dotrze do północnej Afryki – do Libii, Tunezji, Egiptu i Maroka. W 698 islamscy wojownicy zdobędą Kartaginę (Cartago), wkrótce dotrą do Ceuty. 
 
Po drugiej stronie zaledwie czternastokilometrowej cieśniny leży Europa. Nowymi ofiarami muzułmańskich wojsk będą Wizygoci
 
Tymczasem Hispania znajduje się w samym środku bratobójczej wojny domowej pomiędzy zwolennikami dwóch gockich królów, Rodrigo i Witizy (Bitizy). Zwolennicy Witizy pomagają muzułmańskiemu wodzowi Tarikowi (od niego nazwa miejscowości Tarifa) i jego pięciuset ludziom przedostać się na Półwysep. 
 
Największy zasięg królestwa Wizygotów. Źródło: Wikipedia. 
 
W Ceucie stacjonuje Don Julián, strażnik granic królestwa Don Rodrigo. Ale przebywający w Toledo Rodrigo pod nieobecność Juliana bierze siłą jego piękną córkę Florindę, przebywającą na toledańskim dworze. Florinda wysyła zaszyfrowaną wiadomość do ojca, który jedzie po nią do Toledo. Oburzony wraca do Ceuty i postanawia zostać sprzymierzeńcem Maurów. Udostępnia cztery statki nieustraszonym Berberom. Statki odpływają i wracają, aby zabrać nowe oddziały wojska. Ostatecznie w Kadyksie ląduje dwanaście tysięcy gotowych na wszystko głosicieli świętej wojny. 
 
Don Rodrigo docenia w końcu powagę sytuacji i gromadzi wszelkimi możliwymi sposobami czterdzieści tysięcy żołnierzy. 
Decydujące starcie rozpoczyna się 19 lipca 711 roku nad rzeką Guadalete i trwa tydzień, do 26 lipca. Po początkowej przewadze wojsk gockich, szala zwycięstwa przechyla się na stronę najeźdźców, którzy zyskują przewagę dzięki poparciu braci króla Witizy. Wojska Rodrigo zostają pokonane. Wszystko stracone, Hispania zostaje utracona na wiele stuleci.
 
Kronika króla Rodrigo, zbiór tradycyjnych opowieści o ostatnim królu Wizygotów i utracie Półwyspu przez chrześcijan. Źródło: Wikipedia.
 
Hipotezy na temat dalszego losu króla Rodrigo są różne, według jednej, poległ on w bitwie nad rzeką Guadalete, według innej zbiegł wraz z garstką rycerzy do Portugalii – Luzytanii, później odkryto tam bowiem kamienną tablicę z napisem Rodrigo Rex
Wiadomo na pewno, że Wizygoci ponieśli sromotną klęskę, ofiar nawet nie policzono, a ofiar wśród muzułmanów było zaledwie – o ile można tak powiedzieć – trzy tysiące. 
 
W trakcie bitwy najeźdźcy przejęli skarb króla Rodrigo, który ten przywiózł ze sobą z Toledo. Łup do podziału był ogromny, każdy z żołnierzy, którzy przeżyli bitwę, otrzymał dwieście pięćdziesiąt dinarów. Nic zatem dziwnego, że do wojska Tarika rychło dołączyło kolejne osiemnaście tysięcy śmiałków.
 
I tak oto inwazja ruszyła w głąb lądu i po dwóch latach pod muzułmańską kontrolą znalazł się prawie cały Półwysep. Stało się tak między innymi dlatego, że sprzymierzeńcy Witizy nie mieli pojęcia o tym co się dzieje. Na początku przyjmowali najeźdźców jako wyzwolicieli spod jarzma panowania króla Rodrigo. 
Był jednak ktoś, kto przeżył bitwę pod Guadalete i schronił się w Toledo: szef straży przybocznej króla Rodrigo, Don Pelayo. Legenda głosi, że Rodrigo i Pelayo byli kuzynami. 
 
Wkrótce po tym, toledański biskup Urbano zabiera ze sobą nieliczne posiadane kosztowności i chroni się na północy, na ziemi asturyjskiej. Podąża tam również Pelayo.
 
Mówią, że Pelayo odbył podróż do Ziemi Świętej, a także, że spotkał się z papieżem, i że nadzwyczaj podbudowany powrócił z tych podróży do Hispanii.
Pelayo, który w Asturii się urodził, schronił się tam wraz z grupą nieustraszonych mężów. Na początku byli wasalami gubernatora Munuzy, urzędującego w Gijón. Jednak widmo rebelii wisiało w powietrzu, i – nic nowego – nadmierne zainteresowanie gubernatora okazane córce Pelayo stało się iskrą, która podpaliła lont. 
Około roku 716 czy też 718 oczy wszystkich zwrócone były ku Pelayo – nieustraszonemu wodzowi, zdolnemu pociągnąć za sobą mężczyzn i kobiety wszystkich stanów, w Asturii, Kantabrii, Galicji i Kraju Basków, i odzyskać Hispanię dla chrześcijan.       
Podczas gdy Pelayo odmawia dalszego bycia wasalem Munuzy, w Kordowie ukrytych w górach północy Asturów uważa się za dzikusów, barbarzyńców, asnos salvajes (dzikie osły). 
 
Don Pelayo ustanawia centrum dowodzenia w Cangas de Onís. Jest z nim od stu do trzystu ludzi. 
 
Nie wiadomo co jeszcze wydarzyło się w owym czasie w Asturii, czy miała miejsce jakaś inna wielka bitwa, natomiast wiadomo, że na północ skierowano około dwudziestu tysięcy islamskich żołnierzy pod wodzą Alqamy i Munuzy (kroniki arabskie podają niewiarygodną liczbę 187 tysięcy, zaś według innych źródeł w samej bitwie wzięło udział 800-1400 ludzi). Muzułmanie wierzyli, że zaraz po uporaniu się z rebelią ruszą dalej na północ, do Francji i kto wie gdzie jeszcze zamierzali dotrzeć. 
 
Czy trzystu wojowników zdoła powstrzymać ogromną falę jeźdźców, łuczników, lancetników? Jednak za Don Pelayo stoi trzystuletni asturyjski rodowód. Trzy wieki, które hartują krew. 
 
Według legendy, w tym właśnie czasie Don Pelayo ukazała się Matka Boska, która przepowiedziała mu zwycięstwo, zobaczył on również ogromny gocki krucyfiks, skarb utracony w bitwie nad rzeką Guadalete. Wkrótce potem, pustelnik wręczy mu krzyż zrobiony z gałęzi dębu – drzewa zwycięstwa. 
Tymczasem najeźdźcy wysyłają posłańca, jednego z braci króla Witizy, z propozycją zawarcia pokoju, obiecując w zamian liczne dobra i honory. Jednak dla Don Pelayo to już nie jest wojna o terytorium, to walka na śmierć i życie – za wiarę. Półksiężyc przeciwko krzyżowi. Pelayo postanawia nieodwołalnie zmierzyć się ze znienawidzonym wrogiem. 
 
Wraz ze swoimi nielicznymi rycerzami, z których każdy zna teren jak własną kieszeń, okopuje się w Cueva Dominica – Covadonga, i zaczyna czekać. 
 
Grota Covadonga. Źródło: Wikipedia
 
Wkrótce nastaje dzień, w którym muzułmanie zapuszczają się w niebezpieczne doliny i wąwozy, ostrożnie pną się po stromych zboczach. Rychło wita ich deszcz strzał, lanc i kamieni. Z głębi swojej kryjówki Pelayo przypuszcza jeden desperacki atak za drugim. Wrogowie uzupełniają szeregi, próbują znowu i znowu – na próżno. Powiadają, że nawet strzały lecące w kierunku dzielnych Asturów zawracały, by ugodzić tego, kto je wystrzelił. Strome kamieniste zbocza co raz obrywały się grzebiąc rzesze Maurów. 
 
I tak oto w tym niezwykle ważnym dla historii Hiszpanii i Europy dniu 28 maja 722 roku (jedna z dat uznawanych przez historyków) garstce dzikich osłów udało się dokonać tego, czego nikt wcześniej nie dokonał – powstrzymać muzułmańską inwazję na Półwyspie Iberyjskim, dać odpór najeźdźcy. Europa odczuła wielką ulgę, zaczynała się nieuchronnie Rekonkwista
Hispania w roku 814. Źródło: Wikipedia.
 
Don Pelayo, ukochany i wielbiony przez swój lud, przez jednych nazywany wodzem, przez innych królem, pozostał przez długi czas w Cangas de Onís. Mówią, że walczył jak szaleniec, że nigdy nie odpoczywał, że nie było na niego sposobu, nikomu nie udało się go dopaść. 
 
Po jego śmierci w 737 roku na dwa lata zastąpił go jego syn Favila (Facila), który z kolei zginął w objęciach ogromnego niedźwiedzia. 
 
Pierwszym historycznie potwierdzonym królem Asturii był zięć Pelayo, Alfons I
 
Średniowieczny kronikarz Ambrosio de Morales, zaświadcza, że król Alfons X zwany Mądrym nakazał przeniesienie szczątków Don Pelayo i jego żony Gaudiosy z kościoła św. Eulalii w miejscowości Abamia do świętej groty w Covadondze. Historycy jednak kwestionują prawdziwość słów dziejopisa.
 
Grób Don Pelayo w grocie w Covadondze. Źródło: Wikipedia
 
Ile z powyższej opowieści jest prawdziwe, a ile należy między bajki włożyć – niech się spierają historycy. Nie ulega wątpliwości, że w górach Asturii w roku 722 miało miejsce istotne dla dalszych dziejów starcie, przez jednych nazywane bitwą, przez innych potyczką. 
 
Asturyjczycy dumni są ze swego legendarnego króla i z tego, że to w ich krainie są ziemie, które nigdy nie zostały zajęte przez muzułmanów. Jak głosi stare asturyjskie przysłowie, “Asturias es España y lo demás tierra conquistada” –  “Hiszpania to Asturia, a reszta to ziemie podbite”.
 
Pomnik Don Pelayo w Covadondze. Źródło: Wikipedia
 
Spacerując po mieście Gijón, na jednym z placów znajdziemy fontannę z poruszającym tekstem wyrytym na mosiężnej tablicy: 
 
„Królowi Pelayo, Gijón i cała prowincja Asturów, wypełniając swoją powinność: 
Salve, ojcze ojczyzny, woła cała prowincja, królu, pogromco Arabów, wieść biegnie z ust do ust. Zechciałeś zjednoczyć się z nami i dać początek narodowi innemu od pozostałych, nowemu plemieniu. To dzięki tobie uśmiechnęło się do nas szczęście i rozpoczęte dzieło uwieńczył pokój. Twój honor, twoje imię i chwała trwać będą wiecznie, bo uratowałeś twą ojczyznę bez króla. Cóż uczynią współcześni, co godne będzie tak wielkiego imienia? Poddają się oni twojej władzy jakbyś i teraz stanowił prawo.” 
 
Foto: Magdalena Szczodra
 
Inspiracją tej zagadki była audycja radiowa „La cruzada de Don Pelayo” („Krucjata Don Pelayo”) autorstwa niedoścignionego mistrza, wspaniałego propagatora wiedzy i niezrównanego gawędziarza Juana Antonio Cebriana, której możecie wysłuchać tutaj: Don Pelayo_Juan Antonio Cebrián >> 
Gorąco zachęcam do zapoznania się z tym wspaniałym materiałem i z innymi audycjami J. A. Cebriana z cyklu „Los pasajes de la historia”, emitowanymi przez lata w programie „La rosa de los vientos” w rozgłośni Onda Cero.

Historię da się lubić!

 
Magdalena Szczodra