Zagadka listopadowa

Archiwum zagadek edukacyjnych >>

 
W renesansowej Italii wybitni artyści byli otoczeni powszechnym kultem i uważani za bohaterów narodowych. Urządzano im iście książęce pochówki. Pogrzeby znanych twórców przybierały postać uroczystych ceremonii, w których oprócz rodziny i przyjaciół zmarłego uczestniczyli mecenasi, zleceniodawcy, szlachta, przedstawiciele władz, a także tłumy zwykłych ludzi. Artystów bardzo często chowano w kościołach, w których pracując spędzili sporą część życia. Trumnę nieśli koledzy po fachu – zwyczaj ten przetrwał stulecia. Groby artystów zdobiono uroczystymi inskrypcjami.  

Już średniowieczny malarz, rzeźbiarz i architekt Giotto di Bondone, o którym mówi się, że przetarł szlak dla renesansu, zmarły we Florencji w roku 1337, został pochowany z wszelkimi honorami przysługującymi szlachcicowi. Na czas ceremonii zamknięto wszystkie warsztaty w mieście. Było to jak na owe czasy wydarzenie bez precedensu. Sto pięćdziesiąt lat później, na zlecenie Wawrzyńca Medyceusza artyście wystawiono pomnik, na którym umieszczono napis, którego ostatni wers brzmi: „Oto ja, Giotto, me imię wystarczy za długie poematy”.

W renesansie pośmiertne uznanie dla wielkich artystów stało się normą. Mamy tu ciągle na myśli Italię. I tak na przykład rzeźbiarz Donatello spoczął we Florencji w bazylice patronackiej rodu Medyceuszów, San Lorenzo, obok jej fundatora – Kosmy Medyceusza. Architekt Filippo Brunelleschi, autor między innymi kopuły katedry we Florencji i kościoła San Lorenzo, został po swojej śmierci w 1446 roku upamiętniony inskrypcją „Corpus magni in geni viri” - „ciało męża wielkiego talentu”. Spoczął oczywiście w katedrze.

Renesansowy kult artystów i pamięci o nich osiągnął apogeum po śmierci Rafaela Santi w 1520 roku w Rzymie. Po odejściu Rafaela zapanowała rozpacz. Mówiono, że wraz z nim umarło malarstwo, że nikt już nie zdoła wyrównać tak wielkiej straty.

Wśród nazwisk słynnych artystów są również te, których próżno szukać na grobach w kościołach Europy. Trudno doprawdy w to uwierzyć, ale najsłynniejszym w tej materii pechowcem jest geniusz wszech czasów - Leonardo da Vinci. Pod koniec życia, na zaproszenie króla Francji zamieszkał on w posiadłości Cloux w pobliżu królewskiej rezydencji Amboise nad Loarą. Tam też po kilku latach pobytu zmarł (w roku 1519) i został pochowany w kościele Świętego Florentego, zgodnie ze swoją wolą. Kościół został zniszczony w czasie rewolucji francuskiej, a następnie rozebrany za rządów Napoleona. Nikt nie pamiętał co kryje kościelna krypta, grób przepadł. Obecnie na terenie zamku Amboise spoczywają szczątki znalezione pod koniec XIX wieku, jednak nie ma pewności, że należały one do Leonarda.
               
Upamiętnienie pochówku Leonarda da Vinci. Zamek Amboise.

Podobny los spotkał genialnego Kreteńczyka El Greco, malarza, który w Hiszpanii – swojej przybranej ojczyźnie – zrobił fantastyczną karierę i został uroczyście pochowany w kościele Świętego Dominika w Toledo w 1614 roku. Jednak wskutek nieporozumienia z zakonnicami, które administrowały kościołem, krótko potem musiano przenieść szczątki do innej świątyni – San Torcuato. Świątynia ta została rozebrana w drugiej połowie XIX wieku, a wraz z nią przepadł grobowiec malarza i jego rodziny.

Do „pośmiertnych pechowców” zalicza się inny hiszpański twórca, geniusz uważany bezspornie za jednego z najważniejszych artystów w całej zachodniej cywilizacji. Dzieła jego podziwiamy dzisiaj w wielu muzeach świata. Również jego miejsce wiecznego spoczynku zmiotła nieubłagana zawierucha dziejów.

Proszę odpowiedzieć na pytanie o kim mowa oraz na jakim placu w hiszpańskiej metropolii, gdzie ongiś spoczywały szczątki artysty i jego małżonki, dzisiaj znajdziemy tylko skromną granitową tablicę z jego imieniem i nazwiskiem.

Odpowiedzi prosimy przysyłać do 29 listopada. Na autorów prawidłowych odpowiedzi czekają jak zawsze nagrody: wesołe kubeczki Buena Vista z dziewczynką z latawcem oraz nagroda książkowa, której tytuł podamy w najbliższym czasie.

 

 

ROZWIĄZANIE ZAGADKI

Do grona pechowców bez grobu zalicza się Diego Velázquez (1599-1660), geniusz malarstwa, autor takich słynnych dzieł jak „Wenus z lustrem”, „Panny dworskie”, „Baśń o Arachne”, „Portret papieża Innocentego X” czy „Poddanie Bredy”. Velázquez zmarł 6 sierpnia 1660 roku.

       

Pogrzeb malarza, pomimo estymy i honorów, jakimi został obdarowany za życia, był skromny. Grała wprawdzie dworska kapela, jednak król był nieobecny. Artystę pochowano w stroju kawalera zakonu świętego Jakuba, do którego należał (wysokie buty ze srebrnymi ostrogami, peleryna), jednak trumnę do grobu w kościele świętego Jana Baptysty w Madrycie złożyli nie inni kawalerowie Santiago czy malarze, lecz dworscy słudzy. Kościół, jak wiele innych, został zburzony za Napoleona. Kiedy zaś w latach czterdziestych XX wieku rozpoczęto odbudowę Madrytu ze zniszczeń wywołanych wojną domową, było już za późno na odnalezienie grobu. Obecnie miejsce to nazywa się Plaza Ramales, a życie i zasługi genialnego artysty upamiętnia skromny obelisk, ufundowany w trzechsetną rocznicę śmierci malarza, zwieńczony krzyżem zakonu Santiago. Podstawę pomnika zdobią granitowe tablice objaśniające w jakim miejscu się znajdujemy. Na jednej z nich wyryto napis: „Diego Velázquez 1599-1660”.

     

     

Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie! A nagrody w tym miesiącu mamy następujące:
                   
Książka Javiera Sierry „Mistrz z Prado” (fascynująca opowieść odsłaniająca tajemnice, jakie kryją w sobie obrazy słynnych malarzy, które podziwiamy w Muzeum Prado; nota bene najczęściej kupowana książka w 2013 roku w Hiszpanii) – Julia Krajcarz;
Kubeczek Buena Vista z dziewczynką z latawcem – Martyna Suchańska i Arkadiusz Zając.
Gratulujemy serdecznie!
Już niedługo nowa zagadka – zostańcie z nami!
Każdy dzień jest dobry, aby nauczyć się czegoś ciekawego :-)