Zagadka olimpijska

 
Na pamiątkę właśnie zakończonych Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi mamy dla Was zagadkę:
 

 

W reprezentacji Hiszpanii znalazł się sympatyczny młodzieniec, pierwszy z tego kraju olimpijczyk w swojej  dyscyplinie - na tyle w Hiszpanii egzotycznej, że jak sam mówi, "ma wrażenie, że toruje sobie drogę maczetą przez dżunglę".  

Wśród wielu zabawnych anegdot związanych z pionierskim szlakiem naszego bohatera, najbardziej znana jest ta o stosowaniu pewnego nie mającego nic wspólnego ze sportem przyrządu - w jak najbardziej sportowym celu!

Proszę podać: imię i nazwisko sportowca, uprawianą przez niego dyscyplinę sportową, w których olimpiadach wziął udział oraz jakiego przyrządu używał i do czego?

Na odpowiedzi czekamy do 2 marca. Jak zawsze mamy dla Was atrakcyjne nagrody!

 

 

 

 

 

 

 

 

ROZWIĄZANIE ZAGADKI

Dzielny młodzieniec nazywa się Ander Mirambell i urodził się w Barcelonie w 1983 roku. Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi reprezentował Hiszpanię w dyscyplinie skeleton. Dla mniej zorientowanych, skeleton to jeden z wariantów saneczkarstwa. Zjazd (ślizg), zawsze indywidualny, odbywa się po lodowym torze na ciężkich saniach (ok. 50 kg), które nazywają się właśnie skeleton, głową w dół. Przesunięty w dół środek ciężkości pozwala na jazdę z prędkością do 130 km/h.

Ander, który niewątpliwie ma sporo fantazji, został pionierem tej nikomu w Hiszpanii nieznanej dyscypliny. Zaczęło się od wyjazdów do krajów Europy północnej w celu zapoznania się z saneczkarstwem i wykonania pierwszych zjazdów. Stawiając wszystko na jedną kartę i wydając oszczędności, o sponsorach bowiem nie było co marzyć (Ander przyznaje, że w hotelach gotował na kuchence turystycznej, żeby mniej wydać na jedzenie), zdobywał pierwsze doświadczenia. Było to około roku 2005, kiedy trenujący wówczas lekkoatletykę Ander zafascynował się sankami i namówił kolegę na wspólną przygodę.

Z pierwszych zjazdów wspomina ciągłe odbijanie się od brzegów toru i modlitwę, aby dojechać żywym, a także natychmiastowe pragnienie, aby zjazd powtórzyć.

W Innsbrucku podczas pierwszych zawodów chłopcy wpadli na genialny i praktyczny pomysł: jako że nie mieli profesjonalnego obuwia, a w adidasach niebezpiecznie ślizgali się podczas startu, zeszli do sklepu typu „wszystko za 1 euro” i kupili kuchenne tarki, które, usunąwszy z adidasów oryginalne bolce, przykręcili do podeszew śrubami dodając jeszcze papier ścierny. Jak mówi Ander, nie da się opisać wyrazu twarzy organizatorów i jurorów konkursu, wszak cały sprzęt i odzież wymagały homologacji! Zawodnicy komentowali: „Ja tego używam do sera”, zaś Brazylijczycy: „nie, nie do sera, do tłuczenia lodu”. Ostatecznie znaleziono jakieś używane buty i Hiszpanie mogli wystartować. Ander wspomina wspaniałą sportową atmosferę i pełne humoru pogawędki zawodników, których największą ambicją było, aby „nie być ostatnim”.

Dzisiaj Ander jest olimpijczykiem. W Vancouver  w 2010 roku jako pierwszy w historii reprezentował Hiszpanię w skeletonie zajmując 24. miejsce. W Soczi zajął miejsce 26. Najlepszy do tej pory wynik osiągnął na mistrzostwach świata w Whistler (Kolumbia Brytyjska) zajmując 14. miejsce.

Ander Mirambell ukończył studia magisterskie na Wydziale Aktywności Fizycznej i Sportu, a także podyplomowe studia zarządzania obiektami sportowymi.

Dzięki jego pionierskim wyczynom w Hiszpanii powoli rozkręca się promocja saneczkarstwa. Mówi się o „efekcie Mirambella” – pojawili się nowi młodzi sportowcy pragnący uprawiać tę dyscyplinę. Pod względem organizacji, finansów oraz infrastruktury Hiszpania dalej jest w światowym ogonie. Jednak Ander wierzy, że młodzi ludzie przejmą pałeczkę i że droga utorowana przez niego uchroni ich od trudności podobnych do tych, które on musiał pokonać w latach 2005-2010, na początku swojej sportowej kariery.

Ander Mirambell – chłopak z kraju słońca, który marzył o zjeżdżaniu na sankach. :-)

 

Nagrody za rozwiązanie zagadki otrzymują:
Andrzej Wetula – ilustrowany przewodnik „Hiszpania” wydawnictwa Berlitz.
Monika Kubala i Agata Piasek - wesoły kubek Buena Vista z dziewczynką z latawcem .

Wywiad z A. Mirambellem pt. "Przeżywam każdy zjazd, bo nie wiem który będzie ostatni" >>

Już niedługo nowa zagadka!
Każdy dzień jest dobry, że dowiedzieć się czegoś ciekawego.