Zagadka styczniowa

 

Postać zapisana wielkimi literami w historii XX wieku. Jak żył, tak i tworzył, z fantazją i nieprawdopodobnym rozmachem, nie zważając na trudności realizował swoje szalone pomysły – jakby chciał pokazać światu, że osiągnie to, czego nikt do tej pory nie osiągnął, i że wszystko zrobi po swojemu, inaczej, lepiej. Twórca wielu wybitnych dzieł, z których jedno uznane zostało za wiekopomne i nie mające sobie równych – kamień milowy w historii światowej kultury.

Wszechstronny, utalentowany, szalony, nieustraszony. Swego czasu oczy całego kraju zwrócone były ku niemu – co też nowego wymyśli?  Realizacja jednego z ekstrawaganckich projektów wywołała masową panikę na ogromnym obszarze, po którym to wydarzeniu nasz bohater wraz ze współpracownikami tłumaczył się niewinnie, że nie sądził, iż  jego twórczość zostanie potraktowana tak dosłownie...

Nie był Hiszpanem, lecz Hiszpanię kochał i często odwiedzał, niejednokrotnie tam właśnie wcielał w życie swoje twórcze zamiary. W Hiszpanii bowiem czuł się najlepiej. Po jego śmierci, dyskretną ceremonię pogrzebową (drugą z kolei) odprawiono w posiadłości jednego z hiszpańskich przyjaciół, tam też najprawdopodobniej umieszczono urnę z prochami zmarłego.

Proszę odpowiedzieć na pytania: O kim mowa? Co i gdzie wywołało panikę na wielką skalę? Gdzie spoczęła urna z prochami twórcy? I oczywiście – jakiego wiekopomnego dzieła jest autorem?

 

 

 

 

 

 

 

 

ROZWIĄZANIE ZAGADKI

Bohaterem naszej styczniowej zagadki jest Orson Welles (1915-1985), amerykański reżyser, producent, scenarzysta i aktor filmowy, najbardziej znany jako twórca filmu „Obywatel Kane” („Citizen Kane”, 1941), w którym zagrał również rolę tytułową. Film, często uważany za najlepszy w historii kina i oficjalnie za taki uznany przez Amerykański Instytut Filmowy, historia fantastycznej kariery, drogi ku chwale i bogactwu, a następnie bankructwa, upadku i osamotnienia Charlesa Fostera Kane’a, powstał kiedy Welles miał 25 lat.

Pomimo próby zablokowania projekcji filmu przez magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta – który był pierwowzorem postaci Kane’a – obraz doczekał się premiery, jednak szybko zszedł z ekranów. Dopiero w latach pięćdziesiątych odkurzono i doceniono dzieło Wellesa. Historię, którą można odczytać jako alegorię american dream, cechuje niespotykany rozmach oraz innowacyjność rozwiązań technicznych i narracyjnych. Welles znany był z odważnych, pionierskich pomysłów, niektórzy mieli go za zarozumialca i pyszałka, przekonanego, że nic nie przeszkodzi mu w realizacji postawionych celów. Wynika stąd oczywiste skojarzenie filmu z historią życia samego Wellesa. Autor nigdy ponownie nie stworzył równie wielkiego dzieła jak „Obywatel Kane”. Przez całe życie pozostał wierny swoim przekonaniom, jednak często popadał w tarapaty finansowe i aby móc realizować swe śmiałe projekty nierzadko występował w filmach jako aktor. Uhonorowano go licznymi nagrodami i tytułami, wśród których znalazły się: Oscar 1941 dla „Obywatela Kane’a” za scenariusz (wspólnie z Hermanem Mankiewiczem) oraz nominacje dla najlepszego filmu, reżysera i roli pierwszoplanowej; Złota Palma w Cannes za film „Otello” (1952), Oscar Honorowy 1970 za „wybitny wkład w twórczość filmową”, nagroda Amerykańskiego Instytutu Filmowego za dorobek życia (1975), trzy nagrody Grammy za najlepsze nagrania słowa mówionego (1976, 1978, 1981) i inne.

Ekstrawaganckim pomysłem, którego realizacja wywołała przerażenie w amerykańskim stanie New Jersey, było słuchowisko radiowe „Wojna światów”, na podstawie powieści H. G. Wellsa, i znowu – wielokrotnie cytowane jako najlepsza w dziejach radiowa adaptacja prozy literackiej! Program, nadany na żywo 30 października 1938 roku, został odebrany jako prawdziwa inwazja Marsjan i spowodował chaos i masową panikę. Po tym zdarzeniu 23-letni Welles i jego współpracownicy przeprosili publiczność niewinnie tłumacząc, że nie przyszło im do głowy, iż słuchowisko może wywołać podobny efekt...

Orson Welles często bywał w Hiszpanii, nakręcił tam niektóre ze swoich filmów, jak mawiał, w tym właśnie kraju czuł się najszczęśliwszy. Zmarł na atak serca w swoim domu w Los Angeles kilka godzin po tym jak udzielił ostatniego wywiadu telewizyjnego. Pozostawił długą listę niedokończonych projektów. Uroczystość pogrzebowa odbyła się w ubogiej dzielnicy miasta, bez kwiatów i muzyki, uczestniczyło w niej zaledwie dziewięć osób, wszystko to ku przerażeniu 90-letniego nauczyciela i mistrza Wellesa – Rogera Hilla, który miał wykrzyknąć "This is awful! Awful!". Prochy Orsona Wellesa spoczęły (najprawdopodobniej) w miejscowości Ronda w Andaluzji, w posiadłości San Cayetano, której właścicielem był przyjaciel reżysera torreador Antonio Ordóñez (chociaż według innych źródeł zostały one po prostu rozrzucone na hiszpańskiej ziemi). Nota bene, podobno Welles nigdy nie pragnął zostać skremowany, a stało się tak dlatego, że, jak twierdziła jedna z jego córek, „tatuś nie zostawił  żadnych pieniędzy na pogrzeby ani takie sprawy”. Obywatel Kane – obywatel Welles...

W Polsce wydano płytę DVD, na której oprócz samego filmu znalazł się doskonały dokument „The Battle Over Citizen Kane” (1996, polski tytuł „Starcie tytanów”). Prawie dwugodzinny film ogląda się z wypiekami na twarzy! Historia powstania „Obywatela Kane’a” rysuje się na tle fascynującej opowieści o życiu dwóch genialnych ludzi: Orsona Wellesa – cudownego dziecka Hollywood i Williama Randolpha Hearsta – potentata prasowego, jednego z największych w dziejach. Poznamy również szczegóły nieuniknionej konfrontacji tych dwóch wielkich osobowości. Film, zbudowany w znacznym stopniu z archiwalnych nagrań i zdjęć, dostarcza wielu cennych informacji na temat innych projektów i wyczynów Wellesa. Niezapomniana pozostanie scena konferencji prasowej Wellesa i jego ekipy po aferze ze słuchowiskiem „Wojna światów” – sam sposób filmowania przywodzi na myśl najlepsze kryminały z gatunku „noir”, Welles zaś wygląda jak szef  włoskiej mafii (ach, te kapelusze, te prochowce i ten światłocień!).

Jak powiedział o Wellesie Jean-Luc Godard, „wszyscy będziemy zawsze jego dłużnikami”.  

 

 

Mamy w tym miesiącu nagrodę – śliczny album „Cuda Hiszpanii” dla Magdaleny Marmuszewskiej-Bernasik, oraz dwa wesołe kubki Buena Vista dla Rafała Baranowskiego i Anny Żaczek. Zdobywcom nagród gratulujemy, a wszystkich zapraszamy do udziału w następnym konkursie!

 

Każdy dzień jest dobry, żeby dowiedzieć się czegoś nowego.

Magdalena Szczodra